deviant art

Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Shop Similar Prints
This Print Not Available
Download Image
JPG, 600×800
more ▶

More from ~Versatis

Featured in Groups:

Details

May 29, 2007
128 KB
600×800
Thumb

Statistics

Comments: 19
Favourites: 9 [who?]

Views: 362 (0 today)
Downloads: 16 (0 today)
[x]
:iconversatis:
After all, I managed to blend my two passions: art and chemistry ;P
Add a Comment:
 
love 1 1 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconbluenozdkitty:
play with methylene blue ever?
Reply
:iconversatis:
Never, but its scientific name - 3,7-bis(Dimethylamino)-phenazathionium chloride is extremely encouraging! :) What's more, it is used in aquaculture (the cultivation of aquatic organisms) from what I can read in encyclopedia. It's fascinating, especially if you consider blending all those ideas in the field of art. :excited: :D Thanks for the inspiring comment ..and the :+fav:s :bow:
Reply
:iconbluenozdkitty:
If you can get it in powder form, that is the best. Then you can control the dilution and add it to whatever you like. It is a chemical stain, and will stain anything it touches, especially skin.

I found the stuff in college Biology lab. We were using it to stain cells to watch the flow of water through a cell. When a teaspoon portion of it is added to a large beaker it will quickly dye the entire amount of water. [link]

The professor thought my interest in the chemical amusing and gave me about half a film canister full. I have since been mixing it with glue, inks, and acrylic matte to "dye" the mediums blue. I have a piece very similar to this one of yours. It was an experiment in my "blue mixture" and many types of paper and fabric. I was looking for the best way to "glue," "paint," and maintain the textures of my materials. I don't put my mixed medias on DA. Not yet at least. I consider them more experiments than final pieces of art. But I just wanted to share the thought...
Reply
:iconversatis:
Sounds great. I always wondered what's that amazingly blue liquid and now it turns out that it can be used in art. :) As a child I often played with water and marker pens pretending that I'm mad scientist. ;P Thanks a lot for acquainting me with all the blessings and arcana of the use of methylene blue. I'll try to get it. And keep on experimenting - the art is an alchemy. :)
Reply
:iconmalgorzata-skibinska:
~Malgorzata-Skibinska Jun 2, 2007  Hobbyist Photographer
Alchemik to ponoć filozof ognia. Ty jesteś przypdkiem szczególnym, albowiem masz czysto akwatyczne skłonności (dlatego rada byłabym Ciebie widzieć na billboardach aniżeli tego nieboraka H.Pottera). Praca miejcami inkarnuje się jako istna "Tabula Smaragdina" Hermesa Trismegistosa... Co prawda - na lapis philosophorum trzeba jeszcze trochę poczekać... Niniejsze opus kolebie się gdzieś pomiędzy fazą nigredo a albedo... Pierwotna bezkształtność wciąż grasuje tam, gdzie zaległy cienie..., prawdziwa biel zaś musi się dopiero wykrystalizować z wnętrza, ponieważ ta ramowa jawi mi się tu jako wyłącznie dekoracyjna; jej sterylność dodaje dziełu elegancji, przejrzystości, unaocznia mikroskopowe walory centrum..., istnieje zatem jedynie poprzez coś i dla czegoś, natomiast sama w sobie nie stanowi niczego szczególnego. Jej czas dopiero nadejdzie, bo teraz jest tylko niemym pomocnikiem Alchemika, w wykrochmalonym fartuszku. Czekam na fazę citrinitas, bo - przyznam - oczyma duszy ujrzałam ten niebieski axis mundi zatopiony w pożółkłym waterwood... No właśnie - najchętniej, w szale zarozumiałej Demiurgini - zaingerowałabym w tę mleczną niewinność wszechramy, zostawiając choćby odciski palców, rzęsę, kroplę potu z czoła skupionego alchemika. A na koniec nadgryzłabym kartę zębem czasu. Tego mi tu właśnie brakuje - takiego "przesadnie wydumanego kłamstwa" :) Ta praca w dużej mierze stworzyła się sama, więc moją opinię powinnam jej raczej wyszeptać do ucha, niż dzielić się nią z niejakim Versatisem... Lwią część skojarzeń rodem z naszej nieświadomości zbiorowej przelała już moja wspaniała Przedmówczyni. Mnie właśnie przyszedł do głowy pewien pomysł - a gdyby tak w przyszłości przedstawić poszczególne fazy powstawania tego typu prac - cudownie byłoby uchwycić misterność zmian zachodzących w dynamicznym mikroświecie roztworów... (nie wiem, jak Ty, ale ja zawsze miałam ochotę krzyknąć na lekcjach chemii, z papierkiem lakmusowym w dłoni: "chwilo, trwaj! jesteś piękna!")....
Delektuję się soczystym współbrzmieniem metalicznych szarości z oleistymi granatami... Pozwolę sobie zauważyć, że rola, jaka przypadłą w udziale świstakowemu sreberku, w podobny sposób została odegrana w "Black tower of poets" :))) (tutaj sreberko przypomina nieco palec Golluma ^^, choć skojarzenia z ptasim origami też zyskują rację bytu).
ATRAMENTine, Atramentine, Atramentine....
Reply
:iconversatis:
Dziękuję ślicznie! (za "Atramentine' należy Ci się nagroda Inkaust Miesiąca i statuetka Szafirowego Pióra Paryskiego). Zgadzam się, ze stwierdzeniem jakoby praca stworzyła się sama, gdyż moja aktywność ograniczyła się do polowania na coś co mieszkało między farbą, tuszem i wodą od dawna :D Jeśli chodzi o ramę, dodana jest by skupić uwagę na klejnociku w centrum, a nieskażona biel ma nadawać laboratoryjnej sterylności, i nieco stylu wymuskanego komercyjnego plakatu. Co do serii zdjęć, hm... sesja "L 'Alchemie Bleue" liczy gdzieś 20-30 zdjęć, ale nie są one najwyższych lotów (i również nie zbyt dobrze reprezentują przebieg powstania). Przynajmniej jedna chwila trwa tutaj niczym próbka na mikroskopowym szkiełku. :smooch:
Reply
:iconcatelia:
Co ujrzałam w pierwszej chwili: odwróconą plecami postać w dolnej części, patrzącą w bezkres błękitnego uniwersum (co więcej, utożsamiam się z tym spektaorem, tym, który zarzucił na siebie płaszcz by wyjść na spotkanie z nieodkrytym wymiarem). Słyszę krzyk szafirowej czerni rozlanej pośród nicości, szmer dziwnego nasiąkania. Delikatne szrości rentgenowskiego zdjęcia i resztki roztworu pozostawione na obrzeżach przez niostrożnego chemika rozpieszczają. Tworzysz wyborne złudzenie przestrzeni, w którą lada chwila ktoś zaingeruje - zetrze bibułą zasychające krople. Małe, zdegenerowane formy pamięci po lewej budzą obawę przed zanalizowaniem; może i lepiej, że pozostają w półzapamiętaniu. Podsumuję, że "L'alchemie bleue" jest mocną częścią scrapsów. :)
Reply
:iconversatis:
:D ..."to raczej taki cukierek" :hug:
Reply
:iconfaerys-child:
Jakie cudo! To się rusza, płynie...
Reply
:iconversatis:
:aww: dzięki! powiedzmy, że to sole chromu + jakieś metale szlachetne :D
Reply
Add a Comment: